Mindgram pozyskuje 8 milionów złotych na pomoc psychologiczną dla pracowników!

 Czytaj więcej

czwartek, 6 maja 2021 r.

Opieka mental health w Polsce

Mindgram

Beata Pawłowicz

Dobrostan psychiczny? Czy dbamy o niego w miejscu pracy w naszych firmach? Czy ten temat jest w ogóle poruszany przez menedżerów, HR, czy pojawia się na szkoleniach? Jak firma może dbać o mental health? – wyjaśnia psychoterapeuta i trener Maciej Ścibor.

Czym jest dobrostan psychiczny? To dobre samopoczucie, które umożliwia realizowanie własnych umiejętności. Możliwość radzenia sobie ze stresami życia codziennego tak, aby móc pracować owocnie i wydajnie, wnosząc wartościowy wkład w życie swojej społeczności (definicja WHO). Zygmunt Freud, ojciec nowoczesnego podejścia do życia psychicznego człowieka, ujmował to krócej: to zdolność do miłości i pracy.

Jeśli coś tu nam nie gra, warto zastanowić się, jak zadbać o to, by odzyskać dobrostan psychiczny. Czy pracodawca, organizacja, w której zarabiamy na życie i realizujemy ambicje zawodowe, ma nam w tym pomóc? Zgodnie z nowoczesnym, i wymuszonym przez covid trendem, nie tylko ma – ale musi. Dlaczego?

Zespół to nie tylko ludzie z kompetencjami, ale także ludzie w jakiejś kondycji psychicznej – mówi Maciej Ścibor. – Świadomość menedżmentu, że tak właśnie jest i dlatego trzeba dbać o dobrostan psychiczny ludzi, tak samo, jak o rozwój ich kompetencji zawodowych, to podstawa sukcesu polityki mental health w organizacji i sukcesu finansowego organizacji!

Mental health nie wolno nam lekceważyć, bo ma znaczenie globalne, specjaliści od rynku pracy ostrzegają, że jeśli pracodawcy na poważnie nie wezmą się za problem dobrostanu psychicznego ludzi, to choćby stworzyli miliony sztucznych inteligencji, nie będą mieli dość właściwie przygotowanych pracowników, bo ludzie nie będą zdolni do pracy. Dowód?

– Gabinety terapeutyczne i psychiatryczne są dziś przepełnione – mówi Maciej Ścibor. – Moi koledzy czy ja, gdybyśmy chcieli i mogli, pracowalibyśmy całą dobę, tak wielu ludzi zwraca się do nas o pomoc.

Przyczyna? Ludzie wpadają w depresję, czy wypalenie zawodowe, bo poziom lęku jest zbyt wysoki. Do lęku codziennego doszedł ten pandemiczny, który niesie całą gamę strachów, od ekonomicznych po duchowe. Tymczasem mało kto umie rozmawiać o emocjach, lękach, bezsilności – nazywać to, co czuje i wyrażać w zdrowy sposób.

Nikt tego nas nie uczył, a też nie było to konieczne, kiedy można było zwykłymi sposobami radzić sobie z tym co trudne. Teraz jednak potrzeba nam tej umiejętności, jak powietrza, bo dawne sposoby nie tylko byłyby niewystarczające. Są dziś niemożliwe! Siłownie zamknięte, nie mamy okazji do ważnych – jak się okazuje – drobnych mikro relacji z innymi ludźmi, jakie mieliśmy choćby w kawiarni, czy metrze.

Brak nam także możliwości spotkania z przyjaciółmi, podróży, urlopu, itp. Ba! Co więcej stresy pracownicze kiedyś rozładowywaliśmy częściowo już w miejscu pracy, gdzie można było poradzić sobie z napięciem poprzez rozmowy z innymi pracownikami przy kawie, czy lunchu, a także przez krótkie „korytarzowe” wymiany z szefem. Dziś takich możliwości nie ma.

A do tego nasze miejsce pracy znajduje się w szkole dziecka i gabinecie drugiego partnera – bo wszyscy pracujemy i uczymy się w domu. Stres i napięcie wzrosły więc wielokrotnie! Dlatego milczenie o tym, co dzieje się w naszej psychice, prowadzi do przeciążenia systemu, a więc do utraty chęci i sił do życia, czy odwrotnie: ataków agresji lub paniki.

Jeśli pracodawca powie, że nie interesuje go to, jak czuje się pracownik, będzie musiał wciąż szukać nowych ludzi do pracy, dodaje Ścibor. Bo ci, którzy są, mogą wkrótce być całkowicie niezdolni do pracy, lub mało wydajni.

Zielone światło dla mental health w firmie

– Warunkiem rozwoju opieki mental health jest to, aby ludzie nie ukrywali takich problemów – mówi Maciej Ścibor.

Ale: czy pracownik może poinformować szefa, że zachorował na depresję? Ujawnić, kiedy lęki utrudniają mu pracę? Przyznać, że to, co go męczy, to chyba wypalenie zawodowe? Powiedzieć, że cierpi na bezsenność? Ataki wściekłości? Czy kryzys emocjonalny to temat do rozmowy z szefem? W większości organizacji jeszcze, nie. Ludzie więc o tym milczą, bo obawiają się zwolnienia.

– Firma może im pomóc, zapalając zielone światło dla problematyki dobrostanu psychicznego – mówi Ścibor. Jak? Przekonać ludzi, że mental health to element polityki firmy. A więc poruszać tematykę dobrostanu psychicznego jawnie i otwarcie na platformie wewnętrznej firmy.

Zawieszać tam informacje o tym, czym jest np. nerwica lękowa, czym depresja, a czym wypalenie zawodowe? Jakie są symptomy uzależnienia? Skąd biorą się ataki paniki? Jak pokonać wybuchy agresji? Na platformie wewnętrznej firmy powinny pojawiać się artykuły-przedruki na temat różnych metod dbania i odzyskiwania dobrostanu psychicznego.

Organizacja może sięgnąć po całą serię narzędzi, dodaje Ścibor: począwszy od szkoleń, webinarów, wykładów, elektronicznych aplikacji, aby wspomóc pracowników w zdobyciu podstawowej wiedzy o psychice. Obecność tej tematyki na stronach firmy da pracownikom poczucie, że ta problematyka jest akceptowana, podsumowuje Ścibor.

Jeśli takiego zielonego światła w firmie nie zapalono, to ludzie będą się bali, nawet jak szef im powie szybko i rzeczowo, że mają informować, jak źle się czują. Nie powiedzą, bo sobie pomyślą: „Przekonuje mnie żebym powiedział o problemach emocjonalnych, ale jak się ujawnię z depresją, to nazwą mnie wariatem i wylecę, bo na moje miejsce czeka 20 osób”.

Menadżer wrażliwy na emocje

– A może zamiast pytania: „czy pracownik powinien powiedzieć szefowi, że coś jest nie tak”, postawmy inne: „czy szef sam nie powinien dostrzec niepokojącej zmiany w zachowaniu pracownika i zachęcić go do skorzystania z profesjonalnej pomocy?”. Właśnie tak powinno być, mówi Ścibor.

Menadżer w firmie, która dba o mental health, musi więc zwracać uwagę na stan emocji pracownika, a nie tylko na to, czy wykonał zadanie.

– Powiedziałbym do menedżerów: bądźcie świadomi. Nie zaprzeczajcie faktom, ludzie potrzebują w pandemii pomocy w radzeniu sobie z emocjami – mówi Maciej Ścibor. – Menadżer, który w tej sprawie nie dostrzega potrzeb pracowników, nie zwraca uwagi na to, w jakiej są kondycji psychicznej, bo chce utrzymać swoją „jedynie słuszną” wizję zarządzania, naraża ludzi i firmę.

Takiego skupionego tylko na zadaniu menadżera nie tłumaczy brak kompetencji psychologicznych. Nie musi ich mieć. Ma tylko mieć świadomość, że jest taki problem jak nieradzenie sobie z emocjami przez pracowników. A kiedy dostrzeże, że któryś z nich zachowuje się inaczej niż zwykle, zainteresować się i zapytać, czy nie byłoby rozwiązaniem, aby skorzystał z pomocy specjalisty.

PROBLEM TRZEBA NAZWAĆ: WYDAJNOŚĆ PRACY ZALEŻY OD PSYCHIKI PRACOWNIKA, A NIE TYLKO OD JEGO KOMPETENCJI ZAWODOWYCH. WYDAJNOŚĆ PRACOWNIKA ZALEŻY OD JEGO DOBROSTANU PSYCHICZNEGO, A WIĘC OD TEGO, CZY NIE JEST NA KRAWĘDZI ZAŁAMANIA NERWOWEGO, WYPALENIA EMOCJONALNEGO LUB ENERGETYCZNEGO.

Dobra moda na dobrostan

– Od dwóch miesięcy obserwuje nagły zwrot w firmach – mówi Maciej Ścibor. – Firmy zwracają się do nas, psychoterapeutów, żebyśmy przygotowali dla kadry zarządzającej szkolenia, które pozwolą im z większą wrażliwością zwracać uwagę na stan psychiczny ludzi, pozwolą im być wyczulonymi na objawy zaburzeń emocjonalnych pracowników.

Takim szkoleniem mają być objęte także wytypowane osoby z zespołu (często z HR), które mają być osobami pierwszego kontaktu dla pracowników, którzy poczują, że są w psychicznym kryzysie.

– Do tej pory tylko raz przed 12 laty, kiedy starałem się o pracę w pewnej firmie jako trener, podczas rozmowy kwalifikacyjnej zadano mi pytanie, czy już jestem po kursie psychoterapii? – mówi Ścibor.

– Bo oni nie szukają tylko kogoś, kto jest trenerem kompetencji zawodowych, ale także psychoterapeutą, żeby mógł z wrażliwością zwracać uwagę na symptomy wypalenia zawodowego, depresji, itp. Byłem zdziwiony, bo wtedy panował taki trend, żeby iść wyłącznie drogą coaching.

Dominował taki rodzaj szkoleń, w które ja, jako terapeuta, nie do końca wierzyłem, bo choć dawano ludziom wspaniałe narzędzia, zapominano, że są ludźmi i mają emocje, marzenia.

Na szczęście teraz takie myślenie jak w tej poznańskiej firmie, o której wspomniałem, staje się powszechne: organizacja chce dbać – nie tylko o profesjonalność, ale także o dobrostan psychiczny pracowników.

Co jeszcze można zrobić?

– Firmy dają pracownikom różne benefity, m.in. karty multisport. A więc mogą pokusić się także o bony na wizytę u specjalisty, zajmującego się szeroko pojętym mental health. To może być terapeuta, coach, trener mindfulness – mówi Ścibor.

Tyle, że np. terapeuta musi być niezależny od firmy, a spotkania z nim odbywać się poza miejscem pracy. W innym wypadku pracownicy baliby się, że psychoterapeuta zdaje w HR raport ze swojej pracy: zwolnijcie go, bo się wkrótce zapije, albo zabije, a jeśli nie, to pójdzie na półroczne L4, bo ma głęboką depresję…

Przełamać wstyd

– W Polsce iść do psychoterapeuty, albo jeszcze gorzej, do psychiatry, to tyle co zostać wariatem! – mówi Ścibor. – Widzę ogromny lęk przed etykietą, kiedy kieruję pacjentów właśnie do lekarza psychiatry. Słyszę wtedy: a co będzie, jak się w pracy dowiedzą? Pytają mnie, czy na zwolnieniu lekarskim będzie napisane, co im dolega?

Odpowiadam, że na L4 jest tylko kod choroby. I dodaję, że dopiero, kiedy zwolnienie się przedłuża, warto zastanowić się, czy powiedzieć szefowi, dlaczego nas nie ma?

– Często 2-3 sesje poświęcam na to, aby przekonać pacjenta, dlaczego farmakoterapia byłaby czymś dobrym na tym etapie terapii – mówi Maciej Ścibor.

Leki stosuje się, kiedy codzienność wydaje się pacjentowi totalnie nie do udźwignięcia. Psychoterapeuta widzi na sesjach, czy dzięki psychoterapii zmniejsza się nasilenie objawów u pacjenta, a więc czy wychodzi on z toksycznych schematów działania i myślenia, czy też nie?

Jeśli psychoterapia pomaga, nie ma potrzeby dołączać leków. Ale jeśli widać, że mimo pracy na sesjach pacjent nie może przeskoczyć starych schematów (i uwaga!) – ma sygnały z ciała: w postaci bezsenności, napadów paniki, lub całkowitego braku napędu życiowego (co się pojawia i w nerwicy, i w depresji), to farmakoterapia jest konieczna.

Po czym poznać dobrego psychiatrę? Wizyta u psychiatry nie powinna trwać kilka minut i zakończyć się tylko receptą. Lekarz powinien wysłuchać pacjenta, skierować na badania, np. tarczycy, żeby dać holistyczną pomoc i wybrać właściwe leczenie.

Zazwyczaj przy zaburzeniach lękowych, czy depresyjnych (jeśli występują one po raz pierwszy) leczenie farmakologiczne trwa ok. 6 miesięcy od chwili uzyskania poprawy, ale to lekarz prowadzący decyduje. On też dobiera leki pod kątem objawów, wieku i chorób towarzyszących.

– Połączenie farmakoterapii z psychoterapią daje wtedy dobre rezultaty, dodaje Ścibor. Same pigułki to za mało, tak samo jak czasem sama psychoterapia.

Uzależnienia – znak czasu pandemii

Warto samemu zwrócić uwagę, czy nie radzimy sobie ze stresem i z lękiem emocjami, alkoholem, czy np. seksem. Jeśli tak, to robimy to, co specjaliści nazywają „regulowaniem emocji”: jakaś substancja chemiczna lub czynność służy nam do redukowania lęku i napięcia.

No niestety, takie traktowanie wina, hazardu, czy choćby pornografii to początek równi pochyłej. Lekarstwo staje się gorsze od choroby. Warto zawczasu poszukać pomocy specjalisty i nauczyć się w zdrowy sposób radzić sobie ze stresem, z lękiem, itp.

– Jeśli menadżer zauważy, że któryś z pracowników często wygląda na kogoś, kto jest na kacu, albo w jednej chwili zmienia się z człowieka pobudzonego w ospałego, warto, by z nim porozmawiał – mówi Ścibor. – Uzależnienie prowadzi zawsze do unicestwienia człowieka. Nie tylko pracownika. Dlatego nie można być obojętnym, gdy widzimy jego objawy.

Jak się samemu ratować?

– „Zaktualizuj system”. Komputer co jakiś czas wysyła nam taki komunikat – mówi Maciej Ścibor. – I jeśli wtedy nam się nie chce i tego nie zrobimy, to gorzej się nam pracuje. Aż w końcu system pada. Podobnie działają nasze ciało i nasza psychika, one także co jakiś czas wysyłają nam taki komunikat: „zaktualizuj system”. Czyli? Zaczynamy cierpieć na:

– bezsenność.
– Kłopoty z pamięcią.
– Wzrost lub spadek wagi ciała.
– Irytację na przemian z wycofaniem i marazmem.
– Obsesyjnie powracające myśli.
– Pustkę w głowie.
– Kołatanie serca.
– Duszności.
– Lęk.

Takie sygnały płynące z naszego ciała mówią, że najwyższy czas zadbać o swój dobrostan psychiczny, bo inaczej nasza wydajność, a nawet zdolność do pracy stają pod znakiem zapytania. Czas „zaktualizować system” w rozumienia dbania o swój dobrostan psychiczny. Skuteczna aktualizacja musi odbyć się na wielu płaszczyznach, wyjaśnia Ścibor.

  1. Ciało. „Gdyby twoje ciało mogło mówić, to co chciałoby dziś powiedzieć?”. Czy masz ze swoim ciałem głęboki kontakt? Czy wiesz jakie odczuwasz emocje, czy potrzebujesz odpoczynku, albo zabawy? A czy dbasz o nie: prawidłowo oddychasz, odżywiasz się zdrowo? Robisz badania? Uprawiasz jakiś sport.
  2. Emocje. Czy dbasz o właściwe proporcje między czasem pracy i czasem odpoczynku? Nazywasz i wyrażasz to, co czujesz w dobry sposób? Poznałeś swoje głębokie ludzkie potrzeby (jak miłości, wolności, fizycznej bliskości) i zaspokajasz je? Masz i dbasz o relacje z bliskimi i przyjaciółmi? Umiesz radzić sobie ze stresem? Jakie metody stosujesz na jego pokonanie?
  3. Dusza. Czy widzisz sens tego, co robisz? Masz poczucie bycia użytecznym dla innych? Znajdujesz czas na medytację i działalność pro publico bono, czyli na rozwój duchowy? Jeśli nie, postaraj się o tym pomyśleć.
  4. Energia. Nauka zarządzania energią życiową jest tak samo ważna jak nauka zarządzania stresem. Warto iść na poświęcone im warsztaty. Jeśli masz tendencję do pracoholizmu, czeka cię katastrofa. System energetyczny nie poradzi sobie z takim obciążeniem w kontekście tego, co się dzieje na świecie.
  5. Świadomość wspólnoty ludzkich losów. Wydaje ci się, że tylko ty masz problem z atakami paniki, czy bezsennością? Nieprawda. Dziś to powszechne. Dotyka prezesów i pracowników z listy obecności.
  6. Pracownicy obawiają się, że psychoterapeuta polecany przez firmę dzwoni do HR i zdaje raport: tego i tego zwolnijcie, bo jeden się zapije, a drugi zabije… A ta i tamta będą wkrótce na długich L4, bo mają nerwicę lękową.

Dlatego pomoc psychologiczna musi być zorganizowana poza firmą.

Maciej Ścibor, psychoterapeuta integrujący podejście psychodynamiczne z pracą ciałem. Trener specjalizujący się w tematyce mental health, m.in. zarządzania stresem, budowania odporności psychicznej, inteligencji emocjonalnej, zarządzania energią życiową, przeciwdziałania wypaleniu życiowemu i zawodowemu.

Pozostałe wpisy

sobota, 12 czerwca 2021

Rynek pracy w pandemii. Sytuacja na rynku pracy

Mindgram

Beata Pawłowicz

środa, 9 czerwca 2021

Nowe osoby w Mindgram

Mindgram

Natalia
Kozdroń

wtorek, 1 czerwca 2021

Czym jest syndrom oszusta?

Mindgram

Natalia
Kozdroń

Zapraszamy do kontaktu

Wypełnij formularz i przekonaj się, ile możliwości daje Mindgram