Mindgram pozyskuje 8 milionów złotych na pomoc psychologiczną dla pracowników!

 Czytaj więcej

środa, 17 lutego 2021 r.

Mateusz Grzesiak: Kowal swojego losu czy przedmiot oddziaływania sił rynkowych?

Mindgram

Beata Pawłowicz

W czasach pandemii tylko zmiana jest pewna. Często to słyszymy. I co mamy z tą informacją zrobić? Jak poradzić sobie z tym, czego się boimy, czyli niepewnością, załamaniem rutyny i procedur? – zastanawia się dr Mateusz Grzesiak, psycholog i wykładowca akademicki.

Skoro pewne są tylko zmiany, to może powinniśmy sami je inaugurować? Zmieniając się z własnej woli, zyskamy kontrolę nad swoim życiem? 

To dobre podejście, a same zmiany trzeba rozpatrywać z różnych perspektyw. Pierwsza to perspektywa pracownika, który jest na rynku pracy i jest pozycjonowany poprzez pryzmat różnych kompetencji, jakie ma. Są to kompetencje twarde i miękkie. To jest zestaw jego zasobów, które przedstawiają określoną wartość. Ta wartość istnieje w kontekście, który nazywa się rynkiem. Taki pracownik funkcjonuje w jakimś sektorze, który podlega wpływom zarówno zewnętrznym, jak i wewnętrznym. Aktualnie największym wpływem zewnętrznym jest pandemia i to, co powoduje w świecie. Analizę takiej zmiany oparłbym na trzech poziomach: 

  1. Co się dzieje z pracownikiem.
  2. Co się dzieje z sektorem, w którym on funkcjonuje.
  3. Co się dzieje w perspektywie makroekonomicznej.

 

Do tej analizy użyłbym modelu PESTLE. A więc wziął pod uwagę sześć czynników: polityczny, ekonomiczny, socjologiczny, technologiczny, prawny i ekologiczny. Te czynniki pokazują zmianę z perspektywy globalnej, regionalnej i lokalnej.

Dopiero biorąc pod uwagę te trzy perspektywy, możemy podjąć decyzje o zmianie, która będzie adekwatną?

Prawidłową i skuteczną. Ponieważ mam też wykształcenie ekonomiczne, dodam, że zaczynać powinniśmy od analizy makroekonomicznej sytuacji, w jakiej jesteśmy. A więc: jakie są zmiany polityczne, jakie są zmiany prawne? Co się dzieje w kontekście technologii? Jak na zmiany reaguje kultura? Czego można się spodziewać w ciągu najbliższych miesięcy, ewentualnie lat? Ja bym dopiero po tej refleksji przeszedł mikroanalizy. A więc zastanowiłbym się: jak w tym świetle wygląda mój sektor? Czy jest zagrożony, czy nie? Czy się rozwija, czy nie? Jakie zmiany występują w tym sektorze? Jak on jest podatny na to, co się dzieje w świecie? Czy zagraża mu robotyzacja? Jak przebiega w tym sektorze cyfryzacja?

Dopiero wtedy, kiedy osadzimy siebie w makroanalizie tego, co dzieje się w świecie; potem w mikroanalizie, jak to wpływa na nasz sektor; możemy – na samym końcu – skupić się na sobie.

Czyli na: ja pracownik?

Właśnie, bo dopiero wtedy możemy zastanowić się nad tym: to jak ja się dostosuję do tych warunków? To jest również odpowiedni czas na zwrócenie uwagi na aspekt merytoryczny i emocjonalny zmiany. Czyli analizę moich mocnych i słabych stron, kompetencji, wykształcenia i stopnia dostosowania do rynku. Dopiero, kiedy mam to opisane, zadaję sobie kolejne pytanie: co chcę robić? Wtedy odpowiedź – wpisana w makro i mikroekonomię – będzie miała konkretną wartość.

Stwórzmy postać: Patryk, lat 35, pracownik korporacji, który próbuje wyprzedzić zmiany.

Patryk patrzy na to, co się dzieje i myśli: duże firmy wykupują małe, przedsiębiorczość ze względu na lockdowny jest zagrożona. W niektórych sektorach, jak gastronomia, hotelarstwo, turystyka następują coraz liczniejsze wrogie przejęcia. Korporacje jednak sobie radzą, bo mają odpowiednie budżety, a część z nich rośnie w tym kryzysie. Skoro więc Patryk pracuje w korporacji i do tego w sektorze, który jest bezpieczny, widzi dla siebie przyszłość i nie ma motywacji do wyprzedzania zmian.

Jeśli jednak pracuje w zagrożonym sektorze, ma motywację do zmian i ja bym mu radził, aby zaczął od zadania sobie pytania: w jaki sposób to zagrożenie przejawia się w jego życiu? Czy jest to zagrożenie o charakterze finansowym? Emocjonalnym czy relacyjnym? A jakie są inne przejawy tego zagrożenia?

Emocjonalne i relacyjne zagrożenie?

Utrata pracy to jeden z największych stresorów, zwłaszcza dla mężczyzn. A więc dla Patryka to duże zagrożenie emocjonalne depresją, w skrajnym przypadku mogącą skończyć się samobójstwem. Zwłaszcza gdy zagrożone są także relacje, jakie miał, bo Patryk kolegował się ze swoimi współpracownikami. A więc gdyby stracił zatrudnienie, to też pewnie straciłby kolegów. A jeśli iść dalej w negatywny scenariusz, mogłyby na tym ucierpieć jego relację z żoną i dziećmi. Być może dotknęłoby go także jedno z wielu zagrożeń zdrowotnych, choćby wzrost wagi, bo Polacy średnio po lockdownie utyli po 2 kg.

Patryk już wie, że nie będzie dobrze w jego sektorze, ale jeszcze ma pracę, znajomych, żonę, za to nie ma nadwagi. Co ma zrobić?

Wrócić do analiz i się zastanowić: skoro mój sektor się sypie, to który ma się dobrze? W jakim sektorze, w jakim kierunku zmierza świat? Patryk ogląda więc prognozy i widzi, że przemysł 4.0, który nadchodzi, przyniesie ze sobą m.in. robotyzację. Zagrożona jest ogromna liczba manualnych stanowisk pracy, ponad 42 proc. Nie chodzi tylko o pracowników fizycznych! Wiadomo np., że jak ktoś jest tłumaczem, to za jakiś czas nie będzie miał takiej jak dziś pracy. Tym, co teraz robi, zajmie się sztuczna inteligencja. A więc Patryk mówi sobie: ok, robotyzacja, cyfryzacja, automatyzacja rozwijają się. Patrzy teraz w badania Deloitte Access Economics i widzi, że zawody wymagające dużej ilości umiejętności miękkich będą stanowić 66 proc. wszystkich miejsc pracy do 2030 r.

Czyli pracę da nam umiejętność słuchania, empatia, elastyczność, kreatywność itp.?

Tak jest. I Patryk wie, że to czas, aby tych umiejętności się nauczyć. Patrzy też i widzi, że rozwijają się inne sektory: IT, farmakologia, itd. A więc teraz już wie, czego musi się nauczyć i gdzie szukać zatrudnienia. Patryk podejmuje więc działania skuteczne – adaptuje się. „Dostosuj się albo zgiń”. Podejmuje rękawice i mówi: widzę, że kompetencje społeczne są dziś podstawą.

Widzi teraz, że cały świat się cyfryzuje. Rozumie, że aby dostać pracę, trzeba mieć zrobiony odpowiedni personal branding. A więc zainwestuje w budowanie swojej reputacji i zwiększanie wartości na rynku pracy za pomocą specjalistów ds. wizerunku. Zrobi stronę, zaistnieje na Instagramie, Facebooku. Zacznie proces autokreacji. Stanie się dzięki temu w większym stopniu kowalem swojego losu niż przedmiotem odziaływania sił rynkowych.

Jak zostać Patrykiem, który dogania zmiany?

Wiadomo, że większość ludzi jest pasywna i reaguje na to, co świat przynosi. W sytuacji kryzysowej dodatkowo nasilają się te cechy, które wzmacniają tę pasywność. A więc immanentnymi cechami kryzysu są:

  1. Pasywność, czyli brak działań.
  2. Negatywizm albo katastrofizm – myślimy, że będzie źle.
  3. Myślenie tylko w kategoriach bieżących: tu i teraz.
  4. Reaktywność, czyli reagowanie tylko na to, co życie przynosi.

 

W kryzysie najwięcej zarabiają ci, którzy przewidują, co się stanie, są proaktywni, czyli podejmują świadome działania, planując je odpowiednio. Widzą co się zmienia i jak można na tej fali zmiany wypłynąć. Patrzą na zmiany poprzez pryzmat większej odporności na różne ryzyka i myślenia w kategoriach „okazji”.

Kiedyś „zmień się albo zgiń” dotyczyło tylko menadżerów. Dziś dotyczy także zwykłego pracownika. Jak pani myśli, ile potrzeba czasu, aby zamiast kierowców jeździły samochody autonomiczne? Kiedy ludzki mózg zostanie połączony z Internetem. Elon Musk wszczepił już do mózgu małpy chipa Neuralink i stwierdził, że małpa, która może myślami kontrolować interfejs i grać w gry na komputerze, nie wygląda na nieszczęśliwą. To, co nas czeka w najbliższym czasie, jest bezwzględnym motywatorem zmian, do których musimy się dostosować. Powiem krótko: ważna zmiana to ta, że kompetencje społeczne (umiejętności miękkie) zaczynają wyprzedzać umiejętności twarde, bo te czynności, które ich wymagają, będą wykonywały za nas roboty. Wielowymiarowe myślenie, analizowanie stanów emocjonalnych, to jest to, czego przynajmniej na dziś sztuczna inteligencja w nas zastąpić nie może.

Poproszę o przykład narzędzia do zarządzania myśleniem, emocjami i zachowaniami – to m.in.?

Technika, która pomaga poradzić sobie z katastrofizmem, z czarnowidztwem. Jeśli umysł ucieka w stronę złych scenariuszy: „stracę prace i nie znajdę nowej”, „to nigdy się nie skończy”, „będzie koniec świata”, „wirus mnie zabije”, to warto wszystkie je spisać po to, żeby wyciągnąć z tego coś dla siebie. A potem popatrzeć na nie przez pryzmat racjonalizmu. Czyli analizować i kwestionować. Na przykład: „jakie jest prawdopodobieństwo, że ten wirus mnie zabije?”. To łatwo sprawdzić, które grupy, w jakim stopniu są zagrożone. Wtedy można rzetelnie i prawidłowo ocenić sytuację zagrożenia. „Na pewno stracę pracę i nie znajdę nowej” – także można ocenić przez pryzmat prawdopodobieństwa i analizę od makro do mikro, o której mówiłem. Dzięki temu można zamienić nawykowo katastroficzne schematy na fakty. A wtedy można myśleć klarownie i jasno.

Z jaką zmianą menadżerowie nie mają po co walczyć?

Z zarządzaniem zdalnie rozproszoną strukturą, kiedy nie można na bieżąco weryfikować pracy zespołu. Nabyć właśnie szereg umiejętności miękkich, jak precyzyjna komunikacja, aktywne słuchanie. To ważne, bo ilość zniekształceń w tekście pisanym sięga 60 proc. A menadżerowie mogą nie znać osobiście nowych pracowników, a więc nie wiedzieć, jak te osoby zrozumieją to, co oni piszą, czy nawet mówią. Muszą nauczyć się zarządzać pracownikami, którzy mogą mieć obniżone samopoczucie. Nauczyć się dbać o ich work life balance, bo jak ostatni rok pokazał, ludzie pracują więcej w domu niż pracowali w pracy. Menedżer musi brać pod uwagę, że jego pracownik ma rodzinne konflikty, gdyż teraz silniej wpływają one na jego pracę. A więc zmienić się w kogoś, kto zarządza nie tylko pracą, ale także życiem pracowników. Pomaga poprzez coaching czy mentoring funkcjonować w sposób szczęśliwy, bo dopiero wtedy będą oni pracować skutecznie.   

Dr Mateusz Grzesiak – psycholog i wykładowca akademicki. Jest doktorem w trzech dyscyplinach: zarządzaniu, psychologii i pedagogice. Specjalizuje się w kompetencjach społecznych (miękkich) – umiejętnościach zarządzania myślami, emocjami i zachowaniami umożliwiających osiąganie wyznaczonych celów w życiu zawodowym i osobistym. W 2019 roku otrzymał zieloną kartę i został rezydentem USA na podstawie EB1, popularnie nazywana wizą dla geniuszy, przyznawaną „ludziom, którzy są uznawani za najlepszych w swojej dziedzinie”.

Pozostałe wpisy

sobota, 12 czerwca 2021

Rynek pracy w pandemii. Sytuacja na rynku pracy

Mindgram

Beata Pawłowicz

środa, 9 czerwca 2021

Nowe osoby w Mindgram

Mindgram

Natalia
Kozdroń

wtorek, 1 czerwca 2021

Czym jest syndrom oszusta?

Mindgram

Natalia
Kozdroń

Zapraszamy do kontaktu

Wypełnij formularz i przekonaj się, ile możliwości daje Mindgram